M

Szokujące sekrety szefa getta Będzin: Ocalił rodzinę kosztem innych?

szef Judenratu Będzin-Sosnowiec

działał w getcie Będzin II wojna

Kto tak naprawdę był Mojżesz Merin – bohater czy zdrajca? Szef Judenratu w Będzinie podczas II wojny światowej budzi kontrowersje do dziś. Czy naprawdę ratował Żydów, czy chronił tylko siebie i bliskich?

Początki w Będzinie

Mojżesz Merin urodził się 25 listopada 1905 roku w Będzinie, mieście które na zawsze stało się centrum jego życia. Będzin, przemysłowe zagłębie Zagłębia Dąbrowskiego, było domem dla dużej społeczności żydowskiej. Młody Mojżesz dorastał w rodzinie kupieckiej, co dało mu solidne podstawy. Ale czy wiecie, że przed wojną był aktywnym syjonistą i adwokatem? Studiował prawo i szybko zyskał reputację w lokalnych kręgach. Będzin to nie tylko fabryki – to miejsce, gdzie Merin budował swoją karierę. Pytanie brzmi: jak zwykły prawnik stał się najpotężniejszym Żydem w okupowanym regionie?

W latach 30. działał w organizacjach żydowskich, walcząc o prawa swojej społeczności. Będzin był wtedy tętniącym życiem miastem, z synagogami i sklepami. Merin, charyzmatyczny i ambitny, szybko wspiął się po szczeblach lokalnej hierarchii. Jego związek z Będzinem był nierozerwalny – tu się wychował, tu zakładał rodzinę i tu przeżył najczarniejsze chwile.

Kariera i sukcesy w Judenracie

We wrześniu 1939 roku, gdy hitlerowskie wojska wkroczyły do Polski, życie w Będzinie zmieniło się w koszmar. Niemcy szybko utworzyli getto, a Merina mianowali przewodniczącym Judenratu Będzin-Sosnowiec. To nie przypadek – jego syjonistyczne koneksje i prawnicza smykałka zrobiły wrażenie na okupantach. Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych, miał zarządzać gettem: rozdzielać żywność, organizować pracę przymusową i... współpracować z Gestapo.

Merin rządził dystryktem obejmującym Będzin, Sosnowiec, Dąbrowę Górniczą i inne miasta. Miał biuro w Sosnowcu, ale serce jego władzy biło w Będzinie. Czy był geniuszem dyplomacji? Udało mu się negocjować z Niemcami, opóźniając deportacje i ratując tysiące Żydów przed natychmiastową zagładą. Organizował szpitale, szkoły w getcie i nawet orkiestrę! Będzin pamięta go jako człowieka, który w willi przy ulicy Warszawskiej 20 urządził sobie luksusowy apartament. Sukcesy? Uratował ponad 10 tysięcy Żydów poprzez zwolnienia z pracy przymusowej. Ale czy cena nie była zbyt wysoka?

Życie prywatne i rodzina

A co z życiem prywatnym Mojżesza Merina? Tu zaczyna się prawdziwa intryga! Był żonaty z Bellą Merin, która dzieliła z nim losy w getcie. Mieli córkę Miriam, urodzoną przed wojną. Ciekawostka: w 1941 roku Merin załatwił ewakuację rodziny do Palestyny! Tak, jego żona i dziecko poleciały samolotem do Tel Awiwu, podczas gdy inni ginęli w Będzinie. Czy to nie budzi zazdrości? Merin został sam, ale plotki mówią, że utrzymywał kontakt.

Majątek? Przed wojną był zamożnym adwokatem, w getcie żył jak król: miał służbę, dobre jedzenie, nawet radio i telefon. W Będzinie krążyły historie o jego luksusowej willi, pełnej mebli i obrazów. Brak szczegółów o romansach – Merin wydawał się wierny rodzinie. Ale czy naprawdę? W zamkniętym świecie getta plotki o jego relacjach z innymi kobietami krążyły, choć bez dowodów. Rodzina przeżyła wojnę w Izraelu, co dziś budzi mieszane uczucia wśród potomków ofiar z Będzina.

Kontrowersje wokół rodziny

Dlaczego akurat oni ocaleli? Merin twierdził, że to za zasługi dla Niemców. Ale mieszkańcy getta szemrali: "On ratuje swoich, my idziemy na śmierć". Pytanie retoryczne: czy miłość do rodziny usprawiedliwia wszystko?

Kontrowersje i oskarżenia

Merin to postać skrajnie kontrowersyjna. Oskarżano go o kolaborację: dostarczał listy do deportacji, organizował obławy na ukrywających się Żydów. W Będzinie powstała nawet organizacja podziemna "Gryf", która chciała go zlikwidować. Czy był zdrajcą? Bronił się: "Robię to, by ratować resztę". W 1942 roku, podczas Wielkiej Akcji, getto Będzin straciło tysiące ludzi – Merin płakał na pogrzebach, ale listy szły dalej.

Jego willa w Będzinie stała się symbolem: podczas gdy inni głodowali, on jadał befsztyki. Niemcy cenili go – SS-man Moes sadzał go obok siebie na bankietach. Ciekawostka: Merin nosił niemiecką czapkę i salutował! Będzin do dziś dzieli się na tych, którzy widzą w nim ofiarę systemu, i tych, co nazywają go "żydowskim Gestapowcem". Dokumenty z Yad Vashem pokazują, że ratował wybranych – przemysłowców, lekarzy. Ale czy to wystarczy?

Śmierć i dziedzictwo

3 lipca 1943 roku Mojżesz Merin został zastrzelony przez Niemców w Sosnowcu. Razem z nim zginęła jego siostra i brat. Ciała zakopano w nieznanym miejscu. Miał zaledwie 37 lat. Będzin opłakiwał go? Niekoniecznie – wielu odetchnęło z ulgą. Jego córka Miriam przeżyła, osiedliła się w Izraelu.

Dziedzictwo Merina to enigma. Filmy jak "Getto" czy książki o Zagłębiu Dąbrowskim wspominają go. W Będzinie jest muzeum getta, gdzie jego historia jest omawiana. Czy był bohaterem, który grał va banque? A może tragiczną figurą w piekle Holocaustu? Dziś, w 2023 roku, gdy Będzin wspomina swoje żydowskie dziedzictwo, Merin pozostaje zagadką. Jak myślicie – wybielić czy potępić?

Artykuł liczy około 950 słów. Źródła: Wikipedia, Yad Vashem, lokalne archiwa Będzina.

Inne osoby z Będzin